©2019 by Ola Zienkiewicz Proudly created with Wix.com

 
Szukaj
  • Aleksandra Zienkiewicz

Na pewno chcesz być pudrowym różem?


Fot. Ja w Chatce Skrzata

Zastanawiałeś się kiedyś jak by to było gdybyś miał ludzi opisywać kolorem?

Załóżmy, że szukasz dla siebie odpowiednika właśnie w malarstwie. W farbach. Barwach. Odcieniach. Jakim jesteś lub chcesz być kolorem? Kiedyś wydawało mi się, że najlepszym wyjściem jest pudrowy róż. Taki neutralny, przyjemny, nikomu nie wadzi. Chłodnawy, stabilny. Znam wiele osób, które mogłabym nazwać właśnie w ten sposób-pudrowy róż. Nie dają się ponieść emocjom, wszystko mają dokładnie przemyślane i bezpieczne. Każdy klocek na swoim miejscu. Idealnie, prawda? Ale przecież nie wszyscy żyją w ten sposób. Jest cała masa ludzi, która choćby nie wiem jak mocno się starała-nigdy pudrowym różem nie zostanie. Zatem pojawia się pytanie… czy faktycznie pudrowy róż jest jedynym słusznym wyjściem? Przecież w palecie barw może być cały miliard odcieni. Wystarczy dodać odrobinę jednego pigmentu albo dwie garści drugiego i voila! Nowa barwa gotowa! Czy jeśli ta barwa ma jakiegoś pigmentu więcej niż inne, musi być zła? Nie, prawda? Więc dlaczego wobec ludzi, wobec siebie samych, oczekujemy tylko jednej słusznej postawy? Wyznaczamy setki zbędnych norm, które mają z nas zrobić klony? Dlaczego odrzucamy odmienne myślenie nie dając mu szansy się wykazać?


Co, jeśli powiem Ci, że są ludzie, być może do nich należysz, którzy nie są po prostu zdolni się do tych norm dostosować? I nie jest to kwestia ich złej woli, ani nawet mechanizmów wyuczonych w rodzinnym domu. Po prostu jest to dla nich niemożliwe niemalże fizycznie. Będą wkładać mnóstwo pracy w próbę dostosowania się i nigdy im się to w pełni nie uda. Nie w zgodzie ze sobą. A czy utrata tożsamości w zamian za pozorną akceptację nie jest ceną zbyt wysoką?

fot. Togaflo

Sytuacja wydaje się patowa, ponieważ akceptacja jest człowiekowi niezbędna do funkcjonowania. Jak w takim razie uzyskać akceptację, ale nie utracić przy tym tożsamości? Słowo klucz… Zrozumieć. Ludzie, o których mówię będą zamęczać swoją głowę milionem analiz próbując ocenić czy ich reakcja, zachowanie, albo nawet słowo w krótkiej wymianie zdań, są zgodne z normą. Najpewniej dojdą do wniosku, że nie, zaczną następny milion myśli żeby spróbować zrozumieć dlaczego ZNOWU NIE. Najczęściej poniosą w tych analizach kolejną klęskę, której otoczenie w ich mniemaniu im nie wybaczy. Po tej klęsce odpalą kolejny milionik myśli w kierunku „jestem nienormalny”. I tych myśli będzie trylion, a każda następna będzie wprowadzać w jeszcze większe poczucie izolacji. Brzmi znajomo? Należysz do tych osób? Wiesz, że nie ma w tym niczego złego? Zaryzykuję nawet stwierdzeniem: tak, moim zdaniem jesteś nienormalny, i to jest właśnie CUDOWNE! Świętuj! Najprawdopodobniej każdy geniusz miał ten sam problem. Widzisz jakie to szczęście!? Tutaj się zatrzymam. Nie mam uprawnień do psychologicznych wywodów i nie czuję się kompetentna do kontynuowania tematu w szerszym wymiarze, ale jeśli nie spotkałeś się wcześniej z określeniem „wysoko wrażliwy” lub „nadwydajny mentalnie” poszukaj w literaturze lub w internecie. Pojawiają się już źródła, które pomogą Ci zrozumieć to zagadnienie. Osobiście na początek polecam książkę Christel Petitcollin Jak mniej myśleć-dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych. Mówi o ludziach, którzy świat odbierają zupełnie inaczej, mocniej-moim zdaniem pięknie. Warto do niej zajrzeć nawet jeśli nie zauważasz u siebie ”problemu”, może się na przykład okazać, że ktoś w Twoim otoczeniu spala właśnie swój procesor próbując do Ciebie dotrzeć. Chyba fajnie byłoby umieć go zrozumieć?


fot. tkaninowymagazyn.pl

Wracając do kolorów, czy pudrowy róż faktycznie jest jedynym słusznym wyjściem?

A jeśli według niektórych brak mu pasji? Jeśli jest według nich mdły? Muszą nim być? Pudrowy róż najlepiej prezentuje się na opalonej skórze...Czyli kiedy kontrastuje. Pudrowemu różowi istnienie nadaje inny kolor i tutaj tkwi cały problem. Może czasami lepiej być kolorem potrafiącym istnieć samodzielnie? Który jest wyraźny z własnej zasługi? Nawet jeśli jego intensywność bywa skrajna-zbyt optymistyczna, krzykliwa… lub odwrotnie, zbyt depresyjna… to może są ludzie, którzy wolą być właśnie taką barwą? Na przykład fuksją? Współgrającą z innymi kolorami, pozwalającą im zaistnieć nie tracąc przy tym własnego mocnego charakteru? Dlaczego ktoś ma im tego odmawiać? Pudrowy róż jest ok. Chyba fajnie być pudrowym różem. Ale bez najmniejszego oporu możesz zostać zielenią. Zieleń też jest ok. I czerń. I biel. I złoto. I tęcza też jest ok. Sam wybierz. I sam nadaj im intensywność. Ja na przykład lubię bywać fioletem…





384 wyświetlenia1 komentarz

Ola Zienkiewicz

Blog bardzo osobisty

Jeśli jesteś ciekaw co i jak widzę spoglądając przez firanę niewytuszowanych rzęs-zapraszam. Usiądź wygodnie, weź głęboki oddech i odpocznij. Może w czymś się ze mną zgodzisz? Może coś dzięki temu zauważysz? A może coś tak wybitnie Cię zirytuje, że postanowisz na złość wstać z kanapy i działać? A może po prostu chwilę o kimś poczytasz zamiast przeglądać setkę memów? W każdym razie, dzięki że tutaj jesteś. Rozgość się. Przyjemnej lektury.